Aż 157 tys. osób przejechało się w 2019 Bieszczadzką Kolejką Leśną

To 3 tysiące osób więcej niż przed rokiem, a więc sezon można zaliczyć do bardzo udanych. Popularność zabytkowego pojazdu jest dla władz fundacji zarządzającej kolejką powodem do dumy. Teraz, gdy jest już po sezonie, czas na naprawę taboru i remont torowiska.

Bieszczadzki las, fot. Wojciech Portnicki, Unsplash

Kto korzysta z kolejki? W trakcie wakacji, kiedy większość dzieci ma wakacje, a rodziny okazję, by wspólnie gdzieś wyjechać, przeważają turyści indywidualni. Przed i po wakacjach najczęściej z przejazdów kolejki korzystają grupy zorganizowane. Jeśli chodzi o grupę wiekową, „bieszczadzką ciuchcią” podróżują wszyscy.

Maj 2019 roku był deszczowy, wtedy też kolejka cieszyła się małym powodzeniem, co z kolei zmieniło się na jesień, kiedy to pogodny i słoneczny październik zapełnił wagony bieszczadzkiej kolejki.

Bieszczadzka kolejka wąskotorowa powstała już w 1898 roku, by transportować drewno. W latach 20. XX wieku trafiła pod zarząd lwowskiej dyrekcji PKP i zaczęła wozić ludzi. Na początku lat 90., ze względów finansowych, zdecydowano się zlikwidować pociąg. Na szczęście, jego losami zainteresowała się powstała w 1996 roku Fundacja BKL. Dzięki niej zabytkowa kolejka wróciła na tory i stała się popularną atrakcją turystyczną.

Bieszczadzka Kolejka Leśna ma dwie trasy. Pierwsza – od Majdanu koło Cisnej do Przysłupia – ma 12 kilometrów długości. Druga – z Majdanu do Balnicy – jest krótsza o 3 kilometry. Obie przecinają lasy i nie można nimi jechać szybciej niż 15 kilometrów na godzinę. Obie także są niesamowicie malownicze i pozwalają obcować z pięknem dzikich Bieszczad.

fot. fanpage Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej

Autor:

Wiktor Kusak

Student ekonomii pasjonujący się podróżami i pieszymi wycieczkami górskimi. Interesuje się piłką nożną oraz - co nie może dziwić - ekonomią. Jego marzeniem jest zwiedzić Azję, a także przejechać legendarną Route 66.