Wakacje Polaków – kiedy, dokąd, za ile i na jak długo jeździmy?

Kim jest przeciętny klient biura podróży i jakie są jego wakacyjne wybory? Grecja czy Tunezja? A może Egipt? Można to wyczytać w Raporcie Podróżnika, który po przeanalizowaniu 200 tysięcy polskich klientów opublikował portal Travelplanet.pl. Dane zebrano na podstawie rezerwacji dokonanych przez Internet, telefon oraz w blisko 180 Punktach Obsługi Klienta w Polsce.

Grecja, ulubiona destynacja urlopowa Polaków w 2019 roku, fot. Unsplash

Wstęp do raportu brzmi tak:

41-letnia kobieta planując wakacje ma poważny dylemat: wypoczynek w Grecji czy w Turcji? Za rezerwację wczasów z jedną lub dwoma osobami towarzyszącymi, zapłaci ok. 7% więcej niż rok wcześniej, ale komfort będzie taki jak nigdy: hotel cztero- a może nawet pięciogwiazdkowy, wakacje definitywnie w formie All Inclusive. Ważne, by kupić je przynajmniej na dwa, trzy miesiące przed wylotem. Wypoczynek najchętniej w lipcu i sierpniu, ale równie dobrze w czerwcu bądź we wrześniu. Potrwa tydzień, z opcją ewentualnego wydłużenia go o parę dni.

Czytajmy dalej.

Kiedy podróżujemy?

Króluje lato, choć sezon rozciąga się mocno w obie strony – na wiosnę i jesień. W lipcu i sierpniu odbyło się 32% wyjazdów, o 3 punkty procentowe mniej niż w 2018. Po piętach depczą już czerwiec i wrzesień, kiedy to odbyło się 31% urlopów. Coraz chętniej wyjeżdżamy także w październiku – ten miesiąc zaliczył 1,5 punktu procentowego wzrostu. Kieruje nami chęć zaoszczedzenia – skoro w wielu krajach pogoda jesienią jest nadal piękna, to dlaczego płacić więcej latem? Polacy mają jeszcze jeden okres w roku, kiedy to chętnie wyjeżdżają w poszukiwaniu lepszej aury – znaną i lubianą majówkę. Polacy odbyli w maju aż 9% urlopów.

First czy last minute?

Kilka ubiegłych lat pokazuje, że wolimy rezerwować urlopy wcześniej niż później. W 2019 roku prawie 42% klientów biur podróży decydowało się z wyprzedzeniem – na 2 miesiące przed wylotem, a 38% – na maksimum 10 dni przed. Jeszcze 10 lat temu tendecja była odwrotna – 42% wybierało last minute, a jedynie 20% first minute. Ze zmiany naszych zwyczajów cieszą się głównie biura podróży, które mają więcej czasu na przygotowanie oferty, wynegocjowanie cen i sprzedanie wycieczek.

Skąd ta miłość do planowania urlopów z wyprzedzeniem? Wpływ miało na pewno uruchomienie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego w 2016 roku, a także wprowadzane i szeroko komunikowane przez biura tzw. gwarancje najniższej ceny i pobieranie niskich zaliczek za rezerwację. Wszystko to sprawia, że nie trzeba już czekać do oferty last minute i żyć w stresie, by zaoszczędzić, bo jeśli cena wykupionej wycieczki first minute okaże się droższa od ofert na ostatnią chwilę, klient otrzyma zwrot pieniędzy.

Ile wydajemy?

Wakacje w 2019 roku były droższe o 7% niż w roku ubiegłym, a koszt średni rezerwacji wyniósł 6026 zł w porównaniu do 5626 zł w 2018. Choć touroperatorzy ostro rywalizowali cenowo, by pozyskać klienta, rok temu najlepiej wychodzili ci, którzy zaklepali sobie ofertę dużo wcześniej niż inni. Zdaniem GUS jeszcze 10 lat temu na średnią wysokość rezerwacji jedna osoba musiała pracować 38 dni (przy 3325 zł przeciętnej płacy), w 2019 roku by wyjechać na wycieczkę za 6026 zł wystarczyło pracować 30 dni, przy 5230 zł średniego wynagrodzenia. To, co trudno jest natomiast porównać, to standard hoteli, dostępność tanich lotów i inne rzeczy, które na przestrzeni dekady znacznie poprawiły się, zwiększając komfort naszego wypoczynku.

Dokąd podróżujemy?

W 2019 nie ma w czołówce żadnego zaskoczenia. W cuglach wygrała Grecja, pokonując Turcję o włos. Choć Grecja trzyma się mocno, widać wyraźnie że Polacy są nią już nieco znudzeni. Wśród tych, którzy wolą wczesną rezerwację, króluje zdecydowanie Turcja. Mocno ponad 20% turystów w 2019 zdecydowało się spędzić swój urlop właśnie tam. Na pozycję tego kraju zapracowali touroperatorzy czyniąc z Turcji całoroczną destynację urlopową. Jeśli chodzi o zimę, tureckie oferty all inclusive nie mają sobie równych.

Polscy turyści odkrywają na nowo także Tunezję i Egipt, choć do popularności sprzed 10 lat trudno będzie im wrócić. Ten ostatni zajął trzecie miejsce w rankingu ulubionych turystycznych destynacji Polaków, między innymi dlatego, że jest równie dobrą jak Turcja odskocznią od polskiej zimy. Atutem Egiptu jest bliskość Izraela, dokąd można udać się na stosunkowo tanią wycieczkę. W pierwszej dziesiątce znajdziemy także Hiszpanię, Bułgarię, Cypr, Włochy, Albanię i Portugalię.

Z kim podróżujemy?

Niespodzianki brak. Ponad 55% rezerwacji dokonano dla dwóch osób, co daje wynik bardzo podobny do tych, jakie obserwowano w poprzednich latach. Co się zmieniło? Nieznacznie, ale zauważalnie wzrósł procent rezerwacji, jakie obejmują więcej niż 4 osoby – z 3,36% w 2018 do 4,11% w 2019 roku.

Jaki komfort wybieramy?

Polacy coraz chętniej stawiają na wygodę. Do ponad 27% wzrosło zainteresowanie hotelami w standardzie 5*, szczególnie w Turcji, gdzie w tej samej cenie można dostać komfort o jedną gwiazdkę wyższy niż w krajach basenu Morza Śródziemnego. Popularność pięciogwiazdkowych hoteli w minionym roku górowała nad popularnością trójgwiazdkowych miejsc, które z roku na rok są coraz mniej chętnie wybierane (w 2019 – 20% turystów, w 2018 – 24%, w 2017 – 28%).

Hotel w Grecji, fot. Unsplash

Warto wspomnieć, że aż 4 na 5 klientów biur podróży wybiera opcję pełnego wyżywienia. Urlopy ze śniadaniami i obiadokolacjami straciły na popularności. Najczęściej okazuje się bowiem, że kupowanie jedzenia na miejscu i na własną rękę, wychodzi drożej niż dopłata do opcji all inclusive. Opcję tylko ze śniadaniem wybiera niecałe 5% polskich turystów.

Na jak długo wyjeżdżamy?

Prym wiodą wyjazdy tygodniowe. Wybiera je ponad 71% urlopowiczów. Tylko niecałe 6% wybiera dłuższy odpoczynek 14-dniowy. Chętniej jednak wydłużamy urlopy niż je skracamy – wyjazdy 8-13-dniowe stanowiły niemal 15% wyjazdów, a krótsze niż 7 dni – jedynie nieco ponad 6%.

Jaki środek transportu wybieramy?

W 2019 roku większość, bo 95% turystów, wybrało drogę lotniczą. Szczególnie chętnie wybierają samolot podróżujący na dłużej, gdyż jak wiadomo, lot pochłania dużą część budżetu, lecz każdy dzień urlopu sprawia, że jest bardziej opłacalny. W skrócie – jeśli lecieć daleko i drogo, to na dłużej, wtedy w tej samej cenie zyskamy więcej na miejscu.

Cały raport znajdziecie tutaj.

Autor:

Natalia Bednarz

Z wykształcenia filozofka, PR-owiec i trenerka, z zamiłowania copywriterka, dziennikarka i miłośniczka podróży, szczególnie niskobudżetowych. Zakochana w klimacie, kinie i smakach Sycylii. Chętnie przemierza polskie Beskidy, gdzie ładuje baterie na kolejne pracowite dni.