Trójka amerykańskich turystów uratowana dzięki listowi w butelce

Dwóch przypadkowych turystów znalazło w rzece jasnozieloną butelkę z wiadomością od potrzebującej pomocy rodziny. Dzięki temu, że błyskawicznie powiadomili służby, całą trójkę udało się uratować w ekspresowym tempie.

Źródło: RDLH, Pixabay

Kanion rzeki Arroya
Źródło: RDLH, Pixabay

Curtis Whitson oraz jego 13-letni syn z dziewczyną spędzali Dzień Ojca wędrując wzdłuż rzeki Arroyo Seco, skacząc po kamieniach, pokonując rzekę na dętkach, śpiąc pod gołym niebem. Teren był Whitsonowi dobrze znany – co roku odbywał około 20 pieszych wypraw po nadmorskich lasach środkowej Kalifornii.

Celem feralnego wypadu było dotrzeć do zwężenia Arroyo Seco, zejść w dół wodospadem, a następnie dołączyć do przyjaciół i wspólnie pokonać ostatnie kilka mil do obozowiska. Po 2,5 dnia dźwigania ponad 20-kilogramowych plecaków wędrowcy dotarli do ustalonego miejsca na rzece, otoczonego przez niemal 15 metrowe skały, i rozpoczęli schodzenie w dół wodospadu używając lin przymocowanych karabińczykami do skał.

Niestety, po pokonaniu większej części trasy, lina skończyła się.

Kontynuowanie wyprawy bez asekuracji było niemożliwe, prąd był również zbyt silny, by mogli wspiąć się z powrotem w górę. Gdy Whitsonowie zorientowali się w swoim beznadziejnym położeniu, postanowili poszukać pomocy. Wykorzystali do tego zielony bidon – do środka włożyli kartkę z wiadomością o tym, że utknęli przy wodospadzie, a na ściance butelki wydrapali słowo HELP, czyli: POMOCY. Bidon wrzucili do wody, licząc że rwący nurt zaniesie ją w spokojniejsze miejsce i we właściwe ręce.

Po wyrzuceniu butelki Whitsonowie rozłożyli niebieską plandekę, a na niej napis SOS ułożony z białych skał. Gdy słońce zaszło, skierowali na napis światło reflektora. Na szczęście, na pomoc nie czekali długo. Około pół kilometra od wodospadu butelka trafiła w ręce dwójki przypadkowych turystów, którzy od razu ruszyli pieszo do obozowiska zaalarmować jego właścicieli. Helikopter służb poszukiwawczych dotarł do uwięzionych tuż po północy, zaledwie kilka godzin po tym, jak wyrzucili butelkę.

Niestety, turyści, którzy odnaleźli butelkę i doprowadzili do uratowania rodziny, zniknęli bez podania swoich nazwisk. Curtis Whitson nie traci jednak nadziei, że uda mu się odnaleźć swoich bohaterów i odpowiednio im podziękować.

Autor:

Wiktor Kusak

Student ekonomii pasjonujący się podróżami i pieszymi wycieczkami górskimi. Interesuje się piłką nożną oraz - co nie może dziwić - ekonomią. Jego marzeniem jest zwiedzić Azję, a także przejechać legendarną Route 66.