Przewoził w walizce miód z Jamajki. Trafił na trzy miesiące za kratki

Zakup miodu u ulicznego handlarza okazał się przyczyną dużych problemów. Jak twierdzi Leon Haughton, został przeciągnięty przez piekło.

Mężczyzna wracał z rodzinnej Jamajki do Stanów Zjednoczonych, gdzie obchodził Święta Bożego Narodzenia. Na lotnisku w amerykańskim Baltimore został zatrzymany po tym, jak kontrola graniczna zauważyła trzy butelki żółtego płynu. Według mundurowych była to metamfetamina.

Po zrobieniu testów na obecność narkotyków okazało się, że były one pozytywne. Haughtonowi postawiono kilka zarzutów, m.in. przewozu zakazanej substancji. Mężczyzna trafił do aresztu na 82 dni, aż do marca, kiedy powtórzono badania w laboratorium w Georgii. Tym razem wyniki nie wykazały niedozwolonych substancji.

Leon Haughton wyszedł na wolność, lecz i to nie zakończyło jego problemów. Przez pobyt w więzieniu stracił ubezpieczenia, pracę oraz zdolność kredytową. Oprócz tego, wydarzenia mocno odbiły się zarówno na nim, jak i na całej jego rodzinie. Adwokat mężczyzny zapowiedział już pozew w tej sprawie.

Autor:

Wiktor Kusak

Student ekonomii pasjonujący się podróżami i pieszymi wycieczkami górskimi. Interesuje się piłką nożną oraz - co nie może dziwić - ekonomią. Jego marzeniem jest zwiedzić Azję, a także przejechać legendarną Route 66.