Polska stewardessa odsłania kulisy zawodu

Jedna z pracownic linii lotniczych postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i podzieliła się na Instagramie kilkoma zwrotami zaczerpniętymi z żargonu lotniczego. Dziwne hasła załogi pokładowej, które kiedyś usłyszeliście w samolocie, mogą być zaszyfrowanymi komunikatami.

Każda grupa zawodowa posługuje się swoim specjalistycznym językiem. Często bywa tak, że wiele z tych słów mamy okazję słyszeć na co dzień. Jak porozumiewają się ze sobą pracownicy linii lotniczych? 

 –  Zamiast liter alfabetu używamy ustalonych wyrazów tj. A – alfa, B – brawo, C – charlie, K – kilo, N – November, U – uniform itd. Dlatego nie zdziwcie się, jeśli pewnego dnia usłyszycie, że 10fox potrzebuje Coca-coli, będzie to oznaczać pasażera z tego siedzenia. Galley to nasza kuchnia, infant to bobas – tłumaczy dziewczyna pod zdjęciem załogi.

 – Pax to pasażerowie, block hour to godzina w powietrzu, czyli godzina nalotu, slot to czas wyznaczony na start samolotu, PRMs to pasażerowie wymagający asysty, demo – czyli demonstracja procedur bezpieczeństwa prezentowana pasażerom. A jak tam u was w firmach? Może jakieś ciekawe zwroty? – pyta stewardesa. W jej relacji na Instagramie możemy zobaczyć również odpowiedzi na inne intrygujące pytania.

Autor:

Wiktor Kusak

Student ekonomii pasjonujący się podróżami i pieszymi wycieczkami górskimi. Interesuje się piłką nożną oraz - co nie może dziwić - ekonomią. Jego marzeniem jest zwiedzić Azję, a także przejechać legendarną Route 66.