Nepalczycy rozładują korki…na Mount Everest

Nie tylko na polskich autostradach, lecz także w drodze na Dach Świata tworzą się kolejki! W maju tego roku, czyli w środku sezonu wspinaczkowego, fragment jednej z nich, opiewającej na przeszło 300 ludzi, uwiecznił na zdjęciu Nepalczyk Nirmal Purja.

Źródło: Kalle Kortelainen, Unsplash

Źródło: Christopher Burns, Unsplash

Nieprzygotowanym na takie sytuacje wspinaczom kończyły się nie tylko siły, lecz także tlen w butlach, skutkiem czego z powodu choroby wysokościowej, przemrożenia czy ataków serca straciło tam życie aż 11 osób!

Po słusznej fali krytyki z całego świata, nepalskie władze ustalają nowe reguły gry. Koniec ze sprzedawaniem pozwoleń na zdobycie Mount Everest każdemu, kto chce i może wyłożyć na to 11.000 dolarów. Już wkrótce zdobycie najwyższego szczytu na Ziemi będzie wymagało zaświadczeń zdrowotnych i kondycyjnych, a także potwierdzających uprzednie zdobycie innego nepalskiego szczytu o wysokości minimum 6500 metrów npm.

Skończą się także brawurowe wyprawy w pojedynkę – każdy wspinacz będzie musiał zakontraktować jedną z miejscowych agencji, a więc wyłożyć kolejną niemałą kwotę na realizację swego śmiałego marzenia.

Zdaniem jednego z urzędników nepalskiego ministerstwa turystyki, rząd zabiera się do pracy i zmiany stosownych przepisów. Jest więc szansa, że nie zostaną zaprzepaszczone, jak te sprzed 3 lat, zapowiadane po innej fali górskich tragedii. Czy podnoszenie poprzeczki, głównie finansowej, pozwoli zmniejszyć ruch na Evereście? Przekonamy się w ciągu kilku najbliższych lat.

Autor:

Natalia Bednarz

Z wykształcenia filozofka, PR-owiec i trenerka, z zamiłowania copywriterka, dziennikarka i miłośniczka podróży, szczególnie niskobudżetowych. Zakochana w klimacie, kinie i smakach Sycylii. Chętnie przemierza polskie Beskidy, gdzie ładuje baterie na kolejne pracowite dni.