Lufthansa do KE: nie gotówka, a voucher za odwołany lot

Skoro już Carsten Spohr, szef Lufthansy, prosi o pomoc wielokrotnie krytykowaną przez niego Komisję Europejską, to wiedz, że coś się dzieje, i że dzieje się źle. Czy to pieniądze pasażerów uratują przewoźników przez bankructwem?

fot. Unsplash

Zdaniem Credit Suisse z ok. 5,1 mld euro rezerw gotówkowych Lufthansy aż 4 mld pochodzi z biletów na loty, które mają się dopiero odbyć. Można sobie wyobrazić, jak sporym ciosem byłaby konieczność oddania nawet części tej kwoty. Gdyby natomiast trzeba było oddać całość, rezerwa wystarczyłaby na niecały miesiąc działalności. Problemy ma nie tylko Lufthansa, ale także m.in. KLM_AirFrance. Obie linie mogą jednak liczyć na pomoc rządów. Co z innymi?

Obecne prawo nakazuje oddać pasażerom odwołanych lotów wpłacone przez nich pieniądze w ciągu 14 dni. Linie posuwają się do różnych kroków, by wyeliminować lub chociaż opóźnić te wypłaty. Irlandzki Ryanair zachęcał do przekładania lotów – niestety, nowe terminy okazywały się w większości przypadków droższe niż pierwotnie. Węgierski Wizzair oferuje 120% wydanej kwoty do wykorzystania w przyszłości. Przyjęcie vouchera przez pasażera musi być jednak dobrowolne. Niemcy chcą natomiast, by KE zmieniła prawo i opóźniła konieczność wypłat, zezwalając na wydawanie voucherów bez pytania klientów o zdanie, i zwrot pieniędzy dopiero wtedy, gdy w ciągu 12 miesięcy voucher nie zostanie wykorzystany.

Coraz głośniej o roli pasażerów i ich decyzji w dobie turystycznego kryzysu. Do tego, by przyjmować propozycję vouchera na przyszłe loty, zachęcają nie tylko linie lotnicze, lecz także m.in. holenderskie ministerstwo infrastruktury. Prezes IATA, czyli międzynarodowej organizacji zrzeszającej przewoźników lotniczych, jest zdania, że akceptowanie voucherów zamiast gotówki pomoże w utrzymaniu przez nich płynności finansowej. Także pasażerowie solidaryzują się z przewoźnikami, o czym świadczy chociażby wzrost popularności akcji #ZmienTerminNieOdwoluj czy też #PrzekladajNieOdwoluj.

Wbrew pozorom, nie chodzi tylko o to, by przewoźnicy przetrwali, oraz żebyśmy mieli czym podróżować, gdy uda się pokonać COVID-19, lecz także o to, by ocalić jak najwięcej z 25 milionów miejsc pracy na różne sposoby powiązanych z branżą lotniczą.

źródło, źródło

Autor:

Wiktor Kusak

Student ekonomii pasjonujący się podróżami i pieszymi wycieczkami górskimi. Interesuje się piłką nożną oraz - co nie może dziwić - ekonomią. Jego marzeniem jest zwiedzić Azję, a także przejechać legendarną Route 66.